Świat, który znałeś nie istnieje. Czy jesteś gotów by poznać kolejny?
To był koniec.
Pierwsze przestały działać ekrany ukazujące rozmieszczenie myśliwców, które niczym srebrzyste muchy wirowały nad strukturami obronnymi wyspy. Co prawda nadal można było usłyszeć głos dowodzącej Zieloną Eskadrą Livii, ale połączenie działało tylko w jedną stronę. Oficerowie, krzątający się wokół dymiącego pulpitu sterowniczego, nie patrzyli już w stronę Admirała. Gdyby nie trzask palonych obwodów i rzężenie umierających monitorów, w budynku Admiralicji panowałaby niezwykła cisza. Nikt nie pytał o kolejne rozkazy i nikt ich nie oczekiwał. Nikt nie zareagował też na kolejny, tym razem bardzo bliski, wybuch.
- Pole ochronne, dwadzieścia pięć procent - oznajmił martwym głosem porucznik Moriarty, wpatrzony w statutową konsolę. - Brak kontaktu z grupą defensywną. - Nie mają przeciwpocisków - zakomunikował przyboczny i dodał - musieli zbombardować budynek.
Po tej krótkiej wymianie zdań, znowu zapadła cisza. Budynek Admiralicji umierał. Czy trzeba coś było dodawać?








